Głos rolników podczas konferencji reprezentował Mateusz Stankiewicz, członek zarządu Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, występujący również w imieniu Copa-Cogeca. Jego prezentacja dotyczyła praktycznych doświadczeń producentów związanych z ochroną rzepaku oraz konsekwencji coraz mniejszej liczby skutecznych narzędzi do zwalczania szkodników.
Europejscy rolnicy w coraz większym stopniu wykorzystują pełen zestaw metod integrowanej ochrony roślin (IPM): zmianowanie, odpowiednią agrotechnikę, monitoring przy pomocy żółtych naczyń i pułapek feromonowych, ochronę organizmów pożytecznych czy narzędzia cyfrowe wspierające ocenę ryzyka. Metody te pozwalają ograniczać liczbę zabiegów i lepiej wyznaczać ich termin. Przy dużej presji szkodników nie zawsze są jednak w stanie zastąpić skuteczną ochronę chemiczną. Jest to szczególnie widoczne w uprawie rzepaku ozimego. Pchełka rzepakowa, chowacze łodygowe czy słodyszek rzepakowy mogą powodować znaczące straty plonu, podczas gdy liczba dostępnych mechanizmów działania insektycydów jest coraz mniejsza. Obecnie w rzepaku w UE szeroko dostępnych pozostaje zaledwie kilka substancji czynnych, a większość z nich należy do grupy pyretroidów. Jednocześnie coraz większym problemem staje się odporność szkodników lub spadek skuteczności stosowanych rozwiązań.
W kolejnych latach rolnicy mogą otrzymać nowe narzędzia. Od odmian o większej tolerancji i zdolności regeneracji, przez rozwiązania biologiczne, aż po technologie oparte m.in. na RNAi i bardziej precyzyjnym monitorowaniu zagrożeń. Ich rozwój powinien być wspierany i przyspieszany. Jednocześnie kluczowym wyzwaniem pozostaje okres przejściowy. Europejscy producenci potrzebują „pomostu” pomiędzy rozwiązaniami dostępnymi obecnie a technologiami, które dopiero za kilka lat będą gotowe do szerokiego wykorzystania w praktyce. Dlatego rozwój innowacji powinien iść w parze z utrzymaniem dostępu do skutecznych narzędzi ochrony roślin tak długo, jak są one potrzebne i mogą być bezpiecznie stosowane. W przeciwnym razie luka pomiędzy wycofywaniem obecnych rozwiązań a wdrażaniem nowych może przełożyć się na większe ryzyko produkcyjne, spadek plonów oraz pogorszenie konkurencyjności europejskiego rolnictwa.
Pozostańmy w kontakcie